Katana napisał(a):Ja ze swojej strony moge powiedziec, ze Basia wygladala cudnie a zarcie bylo pyszne.
Gratulacje dla Basi oraz podniebień;)
Trochę mnie poniosło przy organizacji tego treningu:) To dzięki bardzo dopingującym odpowiedziom KwaziMaga oraz Atrego! Dzięki jeszcze raz i pozdrawiam

Zaczynając po kawałku i roboczo:
1. Zasadzka z marszu/prowizorowana.
Scenariuszowo uznałem, że:
a) spodziewam się ewentualnej grupy poszukiwawczej po raporcie z lotnictwa o zestrzeleniu wrogiego samolotu. Uznałem, że przeprawa przez naszą granicę (teren gry to było nasze państwo) nastąpi w okolicach owej piaszczystej przełęczy (za budką z piwem

) Miejsce na zasadzkę wydawało się idealne, jednak
b) zbyt bliskie cywilom.
Na szczęście nasze chłopy zauważyły element wraku w postaci radiostacji. Zgarnęliśmy go uznając, że będzie dobrą zanętą i przenieśliśmy w głąb terenu z D1-A na D2-B, skopiowawszy uprzednio "częstotliwości".
Trochę zajęło nam czasu żeby rozstawić się na tym terenie ale też nie podrzuciłem do tego chłopakom żadnej teorii.
Ustawienie wyszło nieźle bo kryty był każdy sektor. Niezależnie z której strony przylazłby kontakt, lufy się jeżyły. Odstępy były odpowiednio duże.
Żałuję, że zrezygnowałem z obserwatora. Zabrakło mi człowieka, nie chciałem rozwalać BT anie zostawiać tyłów bez zabezpieczenia spodziewając się wszystkiego : D, anie też nie chciałem osłabiac żadnego ze skrzydeł naszej litery V. A obserwator załątwiłby sprawę raportując o wchodzących na teren.
Natomiast ogromny szacun dla Opfor(ÓW) za rozpracowanie tej naszej zasadzki. Na początku kontakt był ze wzgórza (C1-A na mapach) od północy. Lima zaraportowała, że została zauważona a przeciwnik się wycofał.
Poleciłem pozostanie na pozycjach licząc, na próbę flanki. Wschód trzymało Zulu, południe Yankee, zachód to rzadki las ze świetną widocznością więc flanka musiałaby byc długa a i tak wpakoałąby się na zabezpieczenie tylne = Yankee.
Po paru minutach kontakt nastąpił do wschodu w kilku miejscach. Uznałem, że rozproszone siły przeszukują perymetr. Dałem zielone światło dla Zulu, które było idealnie rozstawione. Kontakt był jednak poza zasięgiem. Po paru obserwacjach z dystansem 60-70 m, przesunąłem w końcu Limę ze spalonej pozycji do tyraliery na południe. Ustawienie od północy: Zulu, Yankee, LIma.
Przeciwnik otworzył ogień na Zulu. Odpowiedzieliśmy ogniem oraz flanką z prawej (od południa). Niestety, flanka utknęła przygnieciona bardzo skutecznym ogniem - gratuluję, tam 2 chłopa zatrzymało 4. Zulu z Yankee ruszyło jednocześnie tyralierą na przód. Ogólnie bardzo wiele się tam działo i tekstu byłoby 2 x tyle, co teraz napisałem. Wynik to chyba 8 KIA u nas, 7 w Gwardii (dzięki za info, Kwazimag.
Co ważne! Kontakt był z paroma ekipami. Oczywiście Gwardia oraz CEBy,
Były WZ93, woodland oraz kilka łączonych umundurowań (np. kolega z czarną górą i Gietą wsparcia z binogiem).
Od Kwazimaga wiem, że na tym samym terenie srzelali się także Fatach, DFG, FAB - pozdrawiamy, co złego to nie my

Moja decyzja ataku była tym silniejsza, że przyznaję się. W tyle głowy pojawiła mi się żarówa: oni sobie oleją naszą zaszadzkę i pójdą po następne artefakty.
Bardzo uważałem na to, żeby o ich położeniu kożystac jedynie z wiedzy, jaką miałem scenariuszowo. A były to skrawki informacji o rozrzuconych na dużej przestrzeni szczątkach.
2. Zasadzka liniowa.
Plan miałem taki, żeby wysławszy Was pierwszy raz na respa, przenieść się ZA drugi z punktów. Pozwolić go Wam znalesc i wykorzystać rozprężenie jakie może to wywołać. Nie zreazlizowane.
20 min pierwsze śmigło, potem drugie 20 min na drugie śmigło z resztą i dopiero naprzód.
Sorka, ale na razie zrobię pauzę bo i tak późno

c.d.n.