Patrolowaliśmy teren mokrego ługu, doszliśmy do strefy I, po stwierdzeniu braku oznak npl-a zaczeliśmy patrol do strefy II - w tym momencie wykryto npl-a (4 osoby). Postanowiliśmy zaatakować (przeciwnik nas nie wykrył) - wykorzystując przewagę terenu Bartek i Adam obeszli przeciwnika z jednej strony a ja z Dinem wchodziliśmy cichaczem na flanke. Adam pierwszy otworzył ogień (zarzeka się że trafił - ja mu wierzę

kiedy byliśmy z Dinem jakieś 50-70 m do npla. W odległości ok 50 m przeciwnik wykrył nasze podejście z boku i zaczeła się wymiana. Przeciwnik wycofał się (teoretycznie bez strat...) my z Dinem kontynuowaliśmy zachodzenie go z boku w czasie jego zrywania. Adamowi padła batka, Dino zerwał. Przeciwnik zerwał kontakt. W sumie cały opis. Ogólnie akcja była bardzo fajna, trochę dziwi nas to że nikt z npl-a od nas nie dostał - może pudłowaliśmy, może byłem na granicy zasięgu..może za dużo ciuchów na sobie..whatever sama akcja wyszła bardzo fajnie szkoda tylko że nie weszliśmy im szybciej na flankę (to tak apropos uwag). Kac niektórym dawał się we znaki
