Ale żeby wszyscy znali okoliczności:
Idziemy z Tatarem w środku nocy, sami we dwójkę, ciemno jak w murzyńskiej piwnicy, celem sprawdzenia migającego światła. Ponieważ to światło wyglądało na pułapkę w stylu FIA (jak na NWN, co do której chodziły podejrzenia, że nagle przejdzie w całości na stronę porywaczy) to ja już żegnałem się z milsimem z myślą, że jak nas wytną, to przynajmniej zginę z moim kierowcą. Ciemno, cicho, radia najciszej jak się da, cały czas idę z myślą, że pewnie FIA w liczbie 30 chłopa ustawiła jedną stronę drogi i czeka, aż reszta ekipy wejdzie w zasadzkę. Idziemy, krok, pół kroku, nic nie widać, i nagle RAAAAAAAAAAARRRRR!!!!
Ja odkrzyknąłem KURWAAAAAAAAAA!!! padam na prawe kolano, energię tego obniżenia sylwetki wykorzystuję, żeby się wtoczyć do rowu, wystawiam SAW-a i pruję 2-sekundową serię w kierunku krzyku. Zatrzymał mnie dopiero Tatar mówiący, że on się zna i to na pewno jeleń. Ja myślałem, że reszta ekipy ruszyła za nami i dowódca FIA wydał rozkaz o otwarciu ognia, a dla jaj jeszcze krzyknął, żeby wycisnąć z nas kupony
