Trening był kameralny ale moim zdaniem bardzo owocny. Zgodnie z założeniami trenowaliśmy elementy z zielonej w zakresie patrolowania i rozpoznania przy obecności opforu który dość licznie dopisał.
Najpierw było omówienie podstawowych kwestii dotyczących patrolowania (tempo marszu, wykorzystanie właściwości terenu, sektory obserwacji, komunikacja niewerbalna, meldunki spotrep - wg schemat SALUTE).
Następnie ruszylismy w teren, Strzeluk jako szperacz, pozniej ja, Dandysz i Dravlin. Patrolowaliśmy najpierw na południe do granicy strefy czerwonej (tory kolejowe). W międzyczasie w odleglości ok 10-15 m dwa razy mijała nas babka z 3 psami - bez wykrycia. Odbiliśmy na zachód wzdłuż torów żeby przekroczyć je w bardziej dogodnym miejscu. W międzyczasie złapaliśmy kontakt wzrokowy z npl-em w sile ok.3 osób (brak wykrycia, pierwszy meldunek spotrep). Następnie ruszyliśmy dalej. Niestety napatoczył się na nas jeden z kundli tej samej kobity, która już 3 rundkę robiła w koło nas no i niestety tym razem zauważyła. Kobieta zabrała psy ale że zrobił się mały jazgot trzeba było odczekać dłuższą chwilę bo przeciwnik mógł się zaciekawić tym hałasem. Docieramy do torów, przeskakujemy je zaraz za przejeżdzającym pociągiem żeby wykorzystać jego zagłuszający hałas. Za torami łapiemy kontakt wzrokowy z kolejnym patrolem npla (drugi spotrep). Następnie dużą pętlą docieramy w okolice wzgórza na ktorym gromadziły się siły jednej ze stron. Podchodzimy niewykryci na ok 50 m od respa (akurat respowicze zaczeli wchodzić do gry). Jestesmy na ich plecach, nie widzą nas. Robimy fotki całej tej ekipie. Obchodzimy jeszcze od ich flanki żeby zrobić lepsze zdjęcia ale w międzyczasie jakiś dwóch zabłąkanych kolesi ktorzy wracają z parkingu pojawiają się na naszych plecach i generalnie chyba mieli niezlą konsternację co my za jedni. Byli od nas jakies 200 m. Tu jest mały zgrzyt bo widząc ich Strzeluk i Dravlin zostają schowani w zagajniku a ja z Danydyszem polecielismy na górę sprobowac znaleźć lepszą pozycje do zrobienia zdjęć nplowi. Dodatkowo mam awarię na radiu i brak kontaktu z Dravlinem więc nie wiem co się dzieje z tymi dwoma maruderami którzy weszli nam na plecy. Zalegamy przez chwilę z Adamem, w międzyczasie w ułamku sekundy robi się zamieć. Dwóch maruderów mija nas bez wykrycia w odległości ok 10 m. Postanawiamy wykorzystać sprzyjająca aurę i szybkim skokiem wracamy do pozostałych a następnie zwijamy do RV.
Ogólnie jestem bardzo zadowolony z treningu, mimo że był krótszy niż normalnie (o 13 skończyliśmy). Natomiast całokształt mi się podobał, tempo patrolu było dopasowane do obecnosci przeciwnika (czyli bardzo bardzo wolne), radia praktycznie nie były w użyciu tylko przez cały czas hand signale. To co kulało to zasada 360 stopni - niezaleznie czy jestesmy w strefie zielonej czy czerwonej przy każdym zatrzymaniu (jak był kontakt z npl-em czy też babka z psami) musi być osłona 360 stopni.ZAWSZE. A tu było kilka sytuacji że wszyscy zwrocili się na kontakt i dupa bo pozostałe strony były niekryte. I to się kiedyś zemści. Poza tym nie mam uwag.
A i na koniec - ćwiczenie patrolu (czy czegokolwiek) w obecności opforu dużo daje. Wszyscy są czujni, nie ma bezsensownego rozluźnienia, a popełniane błędy szybko wychodzą. I tak trzeba ćwiczyć. A im bardziej opfor nieuświadomiony tym lepiej
