Nieproszona, bo i tak miałam napisać
Z mojej perspektywy widzę to tak: najważniejsza jest misja. Stąd konieczna jest dyscyplina. I samodyscyplina. Jeśli jako JS chcą robić rzeczy nietypowe /lub jak tłumaczył mi Sushi 'zupełnie typowe. dla JS'/ to dostosowują działania do misji. Przy całej ich fantazji, brawurze i agresji nie przestają myśleć głową. NKWD za nimi nie idzie, żeby bez względu na wszystko atakowali. To tyle po 4 miesiącach trenowania.
W czasie rekrutacji uczą cierpliwie, obrywasz za to co źle i chwalą jak dobrze (ostatnio jest co prawda długi okres prosperity, ale wyczuwam, że niedlugo Dowództwu się to znudzi, przejdą level wyżej i będzie nam wychodzić 50 %).
Wystarczy, idę w góry, bo mi je zadepczą.
ps. a parciem na spust się ze mną podziel, bo mi rękę paraliżuje, jak mam strzelić do człowieka

i się w grupie wyrówna.
Medycyna ratunkowa stoi w sprzeczności z procesem selekcji naturalnej.