Ja taki trening wyobrażam sobie tak. Zbierają się ludzie mający jako tako stuningowane repliki, ubrani w strój maskujący, z googlami, maskami na twarz, radiami itp.
1. Strzelamy do celu i porównujemy komu i na jakim dystansie wychodzi, a komu nie.
2. Zamieniamy się na chwilę replikami, kulkami by sprawdzić czy problemy są ewentualnie w sprzęcie czy w umiejętnościach. Osoby bardziej doświadczone pomagają ustawić hopup, lunetę itp.
3. Ustawiamy się parami. Jedne osoby robią za żywe tarcze, drugie osoby to strzelcy. Strzelcy oddalają się na najdalszą odległość, z jakiej są pewni, że na 100% trafią. 5 strzałów na semi. Informujemy się nawzajem czy kulka doleciała, przeleciała, w co trafiła. Zamieniamy się rolami.
4. Próbujemy tego samego z punktu 3. ale w nieco bardziej gęstym lesie, by sprawdzić na ile przeszkadza to w celowaniu.
5. To samo ale w powolnym ruchu. Chodzi o to, na ile trzeba strzelać "przed przeciwnikiem" żeby go trafić w trakcie ruchu.
6. Uczymy się maskowania parami. Jedna osoba chowa się. Druga osoba podchodzi tak blisko, aż zobaczy ukrytą. Od razu mówimy sobie "co było widać". Niepomalowaną twarz, mundur, niezamaskowaną broń itp.
7. Poprawiamy wady maskowania i powtarzamy.
8. Wersja ze strzelaniem. Jedna osoba chowa się, a druga podchodzi jak w punkcie 6. Chowający się ma prawo wystrzelić jedną kulkę (więc musi to być strzał z pewnej odległości). Jeśli chowający się nie trafi, osoba podchodząca ma prawo podejść 10 kroków i strzelić 3 kulki. Dopiero wtedy chowający się ma prawo strzelić znów 1 kulkę. Tak samo, jeśli podchodzącemu uda się odkryć schowanego, strzela 3 kulki.
9. Cel (na przykład butelka po koli) wisi przywiązana do gałęzi. Snajperzy mają skrycie doczołgać się/podejść i ustrzelić butelkę. Butelki broni jeden strzelec który jest "nieśmiertelny" ale nie może oddalać się od butelki na więcej niż na 10 metrów. Trafiony snajper wycofuje się i zaczyna jeszcze raz.
Chciałbym poćwiczyć takie i podobne zadania. Mogą być one monotonne ale ja chciałbym poćwiczyć je choć co tydzień. Dopiero po opanowaniu tego typu umiejętności moim zdaniem jest po co zakładać ghillie i iść polować na milsimach. Szukam maniaków którzy chcieli by w podobny sposób spędzić ileś weekendów.
Oczywiście wybierając terminy tak by nie kolidowały z głównymi treningami ekipy.
Podejrzewam, że dla niektórych osób powyższe ćwiczenia mogą wydawać się banalne. Moim zdaniem można się zdziwić. Jak widać radio przyda się do komunikacji.
Co o tym sądzicie. Czy ktoś poza Mati ( i Rachab jako sanitariuszce

) by reflektował? Przydało by się z 6 osób. Zacząłem pytać u was bo macie najsztywniej ustalony plan treningowy. No i własną jednostkę snajperów.
