Bitwa w dolinie Ia Đrăng1. Gdzie:
Miejsce: Leśniakowizna
Zasady: obecny CCS oraz powyższe respy i uzupełnienia
Charakter: mislim (pół)otwarty
Termin: 29 czerca br, sobota
SYTUACJA: Siły wietkongu zostały zlokalizowane na południe od wsi Leśniakowizna
POSIŁKI, AMUNICJA i WYMIANA RANNYCH NA POSIŁKI DLA STRONY US:
Strefą lądowania będzie skrzyżowanie, z którego odchodzą co najmniej 4 drogi po 50 metrów każda
Ranni muszą zostać umieszczeni w promieniu 5 metrów od skrzyżowania
Należy utrzymywać dane skrzyżowanie przez 30 minut.
Po tym czasie zabici i ranni zostają wymienieni na żywych, a amunicję można uzupełnić.
Do znalezienia jest kilka - kilkanaście posterunków Viet Kongu
Są to włazy do podziemnych słynnych korytarzy oraz punkty obrony przeciwlotniczej.
Siły Viet Congu są dobrze zorganizowane i mobilne , natomiast ich zaopatrzeniem są owe posterunki.
Likwidując wejście, pozbawia się ich możliwości uzupełnienia amunicji w danym miejscu.
2. VC Objective:
Towarzysze! Po raz kolejny robotniczo-chłopski rewolucyjny komitet dowódczy Vietcongu przydziela nam zadanie, którego wykonanie będzie krokiem ku niezawisłemu i socjalistycznemu Vietnamowi. W dolinie Da Trang nasi sprytni socjalistyczni inżynierowie za pomocą swoich sprytnych socjalistycznych łopat przygotowali podziemne bunkry. Naszym zadaniem jest obrona tychże punktów przed imperialistycznymi i krwiożerczymi żołnierzami z USA.
Punkty zostały przedstawione na tej mapie:
https://maps.google.pl/maps/ms?msid=202 ... 3,0.066047
Wejścia są zbudowane z drewnianych klap o wymiarach pozwalających na prześliźnięcie się średniego wzrostu mężczyzny (ok. 35 x 45 cm lub nieco większe). W dołkach pod nimi umieszczone są puszki o kształcie walca, zbliżone rozmiarem do puszki po napoju a w środku są kartki.
Każda z nich posiada indywidualny 6-cyfrowy nr, który po simie przeciwnik musi przesłać na adres
js2305@gmail.com (umieszczony także na naszej stronie www oraz na kartkach).
Aby zniszczyć właz przeciwnik musi zabrać puszkę ORAZ "wysadzić" go petardą hukową. Punkty są ustawione parami, co wskazuje na to, że są one podwójnymi wejściami do pomieszczeń VC. Dopiero zniszczenie obu w parze (1 i 2, 3 i 6, 4 i 5) oznacza zniszczenie punktu.
Namiary na punkty wejść do podziemnych labiryntów podane przez zwiad:
(zostały wcześniej, na miejscu sprawdzone przez orgów by GPS)
1.
N 52° 18'02.29"
E 21° 16'36.25"
2.
N 52° 17'54.81"
E 21° 16'29.09"
3.
N 52° 17'49.04"
E 21° 17'29.07"
4.
N 52° 17'27.28"
E 21° 17'55.25"
5.
N 52° 17'39.49"
E 21° 18'22.58"
6.
N 52° 17'50.03"
E 21° 17'41.59"
Na zachodzie sąsiadujemy z socjalistyczną republiką Laosu, po wkroczeniu na teren której dostaniemy posiłki i wzmocnienie(resp).
Na północ od punktów 3 i 6 znajduje się obóz szkoleniowy, jednak nie podchodzimy tam, gdyż są kompletnie zieloni i mogą nas zastrzelić.
VC ma parking w Ostrowiku. Do gry wchodzimy o 09:30, godzinę przed Amerykanami. Zakończenie najpóźniej o 17.
Siły nasze:
JS 2305 - 4 osoby
Mati - FTL, Marksman
Katana - Pisklak
Bernard - 2nd FTL, KM, RTO
Biolog - Med, Marksman
Gwardia - 6 osób
Czas operacji: 10:30 – 17:00
Jeżeli któraś z drużyn opuści AO przed czasem – proszę dajcie znać na 694 390 821
Ograniczenie terenu:
Od północy: miejscowości Ossów i Leśniakowizna
Od wschodu: rzeka DŁUGA będąca granicą Wietnam – Laos
Od południa: miejscowość Okuniew
Od wschodu: asfaltowa droga Okuniew – Zabraniec i miejscowość Ostrowik
3. Przygotowanie:
Pogoda: 20 do 21 st,
od 0900 do 1500 pełne zachmurzenie
1500 - 1700 zachmurzenie 50%
brak opadów
Wspólna odprawa. Dwa zadania:
1) Gwardia udaje się na pozycję centralnych punktów, utrzymuje obronę i obserwacje. Mamy do nich sprawnie dołączyć. Ustalone hasło, odzew, znak niewerbalny, częstotliwość na radiu. Potwierdzone położenia punktów.
2) Cienie mają wejść bardzo sprawnie na teren i dojsc aż do pozycji desantowych US. Obserwacja:
Primary: którędy pójdą, czy się rozdzielą, jakie cele obejmą na początek (północ-zachód, centrum, południe-wschód?)
Secondary: policzenie sił, ocena wyposażenia
Następnie: uderzenie w dogodnym miejscu, wysłanie na respa (w praktyce nawet do 1 godziny przewagi).
Nie zrealizowane. 32 min opóźnienia spowodowane awarią SAWa oraz utrudnieniami w ruchu od strony Okuniewa.
4. Przebieg
0930 Gwardia wchodzi w teren. Kieruje się drogami do środkowych punktów. Pseudonim na radiu dla Gwardii to PONG.
1002 Cienie - pseudonim PING - wchodzimy w teren kierując się drogami. Korzystamy z resztek przewagi czasowej. Prowadzi Biolog, następny Mati, Bernard, Katana.
1028 Docieramy do pierwszego punktu. Kontrola - wszystko OK. Sprawdzamy teren wokół. Uznaję, że trzymając niedaleki punkt nr 2 będzie nas bardzo ciężko okrążyć. Zostawiamy punkt 1 bez nadzoru.
1037 Jesteśmy przy 2 punkcie. Zasadzamy się w jego okolicy zachowując znaczne odstępy. Biolog trzyma północny zachód, Bernard północny wschód, Katana i Mati wschód oraz południe po przeciwległej stronie drogi. Pilnujemy dróg N - S oraz E ze wzgórza. Katana typuje dla siebie kilka punktów do prowadzenia ostrzału z zachowaniem pola i przewagi zasięgu.
1100 - 1118 Nie udaje się nawiązać łączności z PONG.
1140 Siedzimy wytrwale w zasadzce. Brak łączności z PONG
1145 Podejmuję trudną decyzję - zostawiam 3 operatorów przy punkcie i idę na wschód wzdłuż wzgórza w celu nawiązania łączności z PONG
1155 Łączność częściowo nawiązana. Poprzez trzaski usłyszałem potwierdzenie pozycji ich oraz poprawnego otrzymania naszej.
1221 Sprawdzam rozstawienie w zasadzce. Czujemy się jak królowie mając przewagę wysokości wzniesień po obu stronach dróg. Stwierdzam, że US czeka aż wygryzą nas komary. Dobra taktyka! Słyszę jedynie bzyczenie owadów przygłuszające śpiew ptaków.
ok 1235 Słyszymy wyraźny huk wysadzanego włazu nr 1. US nie zmarnowali swojego czasu. Musieli obejśc nas niemal skrajem terenu, daleką północą. Czekamy w gotowości na przyjęcie ich od północy do północnego wschodu, z ewentualnością flanki E lub W. Nasze ustawienie okazuje się byc idealne. Biolog z M16 zabezpiecza tyły i wspiera KM. KM stoi idealnie, ma dobre pole ostrzału ze skarpy. na prawo od nich snajper i następne M16 z 13 magami i rzadkim lasem. Nie mam mowy, żeby nas obeszli.
1250 Kontakt. 2 potwierdzone KIA w US. Straty: RL prawej ręki Katany, RC korpusu u Bernarda - SAPI - KEWLAR = zero, lekko otumaniony (szczęściem) szybko wraca do wali. Obserwuję 6 operatorów bez kamizelek (trupy zdjęły?) wycofujących się na północny zachód. Z bólem serca odpuszczam pościg. Zostało nam po 1,5 maga, SAW był już pusty.
1315 Po załadowaniu się przy włazie, zgodnie z planem opuszczamy spaloną pozycję udając się do Gwardii.
Na punkcie nr 2 czekała nas albo zaciekła walka (a resp daleko) albo pominięcie - US mogli pójść na dalsze punkty. Zgodnie z zasadami - ani nie odbieramy rannym puszki ani nie niszczymy włazu odchodząc.
1325 Nawiązujemy łączność z Gwardią. Czekają na nas przy granicy trzymanego wzgórza.
1335 Spotkanie z PING.
1341 Katana ma przewijany przez medyka opatrunek. W tym czasie robimy wspólny PING-PONG obchód po włazach.
1405 Trzymamy punkty najbardziej wysunięte na południowy wschód. Wybieram tę pozycję na ewentualność szerokiego rajdu US na tyły. W duchu liczę jednak, że szturm nastąpi krótszą drogą i chłopaki z Gwardii też przygrzeją hopki co poprawi im to morale. Przez pół dnia nie mieli kontaktu.
Biolog z Bernardem trzymają najdalszy z punktów, Mati z Kataną bliższy środkowi. Odległość pomiędzy nimi jest znaczna. Pojawiają się przerwy w łączności.
1410 Słyszymy odgłos wybuchu, Gwardia potwierdza: straciliśmy opuszczony korytarz nr 1.
1413 Słyszymy śmigło ^^ leci od zachodu wzbogacając klimat
1455 Gwardia wzywa wsparcie. Nie mogę nawiązać łączności radiowej z Bernardem. Biegnę po nich, Katana trzyma i nasłuchuje.
1505 Spotykamy Gwardię, jest już po wymianie. Dwóch Marines zostało odpartych.
1513 zaprzestajemy pościgu podejrzewając dywersję.
1522 PING wpada w prowizorowaną zasadzkę. Dostałem ogień z lewej strony, od razu odpowiedziałem serią i schowałem się za skarpę po prawej. W locie dostałem 2 x na singlu, przeczołgałem się jeszcze o metr, sięgając po karty dostałem serią z 15 m właśnie od prawej strony. Piękny ogień krzyżowy. Nie losowałem. Byłem KIA. Zakładając w pośpiechu kamizelkę i zbierając się nad rzekę do Laosu po posiłki, widziałem jeszcze jak dostaje Bernard. Katana z Biologiem zdążyli zając dobre pozycje.
Wymiana ognia trwa kilkanaście minut. Moim błędem był krótki pościg drogą. Od razu trzeba było obchodzić lasem i bagnami. Okazuje się, że największym wrogiem był pośpiech bo US mijali włazy o parę metrów nie zauważając ich. A nie były maskowane.
Relacja 2nd FTL Bernarda:
15:35 Dostaję RL prawej ręki. Zabijam gościa, który mnie ranił. Mówię Katanie i Biologowi, aby batowali las po północnej stronie drogi.
15:50 - Dostaję drugą RL prawej ręki. Ostrzeliwuję gościa, który mnie trafił, a chłopaki z Gwardii flankują go i zabijają
16:00 - Punkt nie odpalony. Widzę dwóch gości, jak idą w kierunku ostatniego punktu. Wiedząc, że po lewej mam Biologa i Katanę idę z jednym z Gwardii, aby odbić punkt, zanim go odpalą.
16:20 Podczas walki dostaję dwukrotnie i wyciągam RL i KIA
[zaznaczenia punktów na mapie:
https://maps.google.pl/maps/ms?msid=202 ... 9,0.061798]
1610 Wraz z Gwardianinem docieramy do granicy, jednak zbyt odsuniętej na południe. Z racji odległości, czasu przejścia oraz przekroczenia granicy (byłem mocno na zachód od wysokości Okuniewa), org uznaje mi resp

1630 Po szybkim zbadaniu wschodniego włazu, idziemy wzgórzem na zachód. Spotykamy dwóch z US. Reakcją na odzew była seria. Od razu odpowiadam ogniem i zeskakuję ze wzgórza (gleba). Widzę jak Gwardianin wyciąga kamizelkę. Okrążam dołem wzniesienia podwójny kontakt, przeczekuję chwilę czy nikt więcej za nimi nie podąża i przekraczam ich ścieżkę. Jestem od południowej strony. Nie mam łączności z resztą. Wzdłuż ścieżki poruszam się tropem US przekonany, że za chwile będę bronił ostatniego punktu. Omijam zakolem gęste krzaki, punkt jest nadal nietknięty, kontakty rozpłynęły się. Zajmuję pozycję ponownie po północnej stronie ścieżki. Kontroluję strome podejście, punkt oraz południe.
1644 dostaję pojedynczą kulkę z może 12 m. Zaszli mnie bezszelestnie. RC. Po próbie przesłuchania i mojej deklaracji o wygarze, zostaję dobity.
1656 Docieram do reszty Cieni.
1700 Wspólnie z Cieniami ogłaszamy wokalnie na cały las oficjalny koniec imprezy. Nie wierzę uszom, żadna eksplozja nie nastąpiła!
5. Wnioski
Parę moich osobistych wniosków ogólnych odnoście naszych działań:
Przy synchronizacji działań warto mieć zaplanowane warianty zachowań i cele na wypadek totalnie złego obrotu sprawy. Oraz utraty łączności.
Dobrze rozpisane priorytety pozwoliły na utrzymanie punktów.
Nawet niewielkimi siłami można utrzymać kilka pozycji jednak tylko przy bardzo dobrej łączności.
Broń boczna dla snajpera to podstawa! Zwłaszcza oparta o krótką np. M4, kompatybilną z magazynkami reszty oddziału.
W dobrze dogranym, nielicznym gronie można sobie pozwolić na zmiany w buddy teamach.
Huraganowa wymiana amunicji bardzo się opłaca. Przygniotłem kontakt 10 magazynkami tylko po to, by snajper miał możliwość oddania tej jednej zabójczej kulki.
Podobnie zmuszenie do wycofania przychodziło naturalnie. Wszelkie podejrzane kształty, dźwięki, ruchy przysypywałem magami. Pomogły punkty zaopatrzenia w amunicję przy włazach.
zasadzkę
Przy ataku niezbędna jest i agresja i rozwaga (jakkolwiek to brzmi).
Zamiast M249, RPK!!!
Wnioski ogólne:
1. Trupy gadające na radiu. Kontrowersja. Oczywiście, bezpieczeństwo ponad wszystko ale! Niech już taki trup poinformuje o swoim stanie
a) PO zaprzestaniu wymiany ognia
b) po odczekaniu czasu potrzebnego na jego odnalezienie. Skoro po ustaniu walk, po 10 min nikt go nie szuka - OK, może wszyscy po jego stronie są KIA, niech się zdzwaniają. Ale wcześniej - co to ma byc, replika pulsometru z misji Apollo?
2. Pyskujące KIA. Jak często to widzę. Każdy powód jest dobry, żeby poprzeszkadzać w strzelaniu do nadal żyjących i prowadzących działania kolegów. Bardzo sprytna postawa bo w końcu - jakże łatwo wciągnąć w pyskówki i wyjaśnienia. Trup powinien położyć się i zakryć głowę kamizelką. Zmieniło się to w CCS4 czy co? Owszem, kwasy wyjaśnia się na miejscu. Po wymianie ognia. Przerwać milsima trzeba ale w krytycznych sytuacjach. Oczywiście duma po trafieniu boli i jak widać aż krzyczy.
Piszę, bo już któryś raz mi się zdarzyło to widzieć. Tym razem Kolega wyraził niesmak z powodu otrzymania ognia ciągłego od chodzącego w ghillie krzaka z długą lufą. Właśnie po to Katana miał stubbiego żeby bezpiecznie podpuszczać na np. 5 m.
Co mnie zaskoczyło to ciekawe zbilansowanie sił przy całej organizacji tak niełatwe!
A także niejakie trudności z zauważeniem włazów przez US. Namiary pobraliśmy przed milsimem specjalnie udając się na teren rozgrywki dwukrotnie, żeby zebrać je na miejscu z GPS. Ze zlokalizowaniem okolicy włazów nie było chyba problemów.
Jeszcze raz podzięki za udział dla każdej ze stron!
Mati JS2305 CIENIE